Aktualności Lifestyle Motywacja

PRACUJEMY NAD SOBĄ: 7 DETERMINANT KIERUJĄCYCH NASZYM KOSZYKIEM SPOŻYWCZYM I JAK JE PRZEKSZTAŁCIĆ W KORZYSTNE NAWYKI

Już nasze babcie powtarzały: „ do sklepu chodź tylko z listami zakupów”. Nie czarujmy się jednak, coraz częściej zakupy robimy w biegu, w drodze z pracy, nie do końca pamiętając co w dymu jest, czego brakuje. Co gorsze, często robimy zakupy na pusty żołądek, co również ma znaczący wpływ na to, co ląduje w koszyku.


Znacząca większość z nas podczas zakupów kieruje się :
1. Ceną– szukamy produktów na miarę naszej kieszeni.
2. Łatwością dostępu- lubimy przyzwyczajać się do smaków i produktów, dlatego lubimy to, co kupić można zarówno w Tesco, Żabce, Auchanie, wszędzie, byleby nie trzeba było jechać na drugi koniec miasta, kiedy akurat najdzie nas smaczek.
3. Smakowitością- to zwykle najsilniejsze kryterium. Zwłaszcza, gdy ostatni posiłek jedliśmy kilka godzin wcześniej.
4. Długim terminem przydatności– lubimy chomikować. Przepadamy za obfitymi spiżarniami. Co więcej, mimo że statystyki pokazują że odwiedzamy sklepy częściej, robimy wszystko by nie musieć iść na zakupy wcześniej niż za tydzień, dwa. Unikamy wszystkiego, co po trzech dniach się zepsuje i trzeba będzie wyrzucić, zanim najdzie nas ochota. Dlatego często wybieramy wysokoprzetworzone, hermetycznie pakowane, puszkowane, konserwowane- byleby mieć pewność, że jest w szafce.
5. Łatwością przyrządzenia – nie czarujmy się, nie każdy może i musi być szefem kuchni, a nikt nie lubi przypalonego, rozgotowanego- chcemy smaku i dobrej jakości.
6. Popularnością– lubimy marki, które są znane, promowane przez celebrytów- jakby w magiczny sposób podnosiło to nasze ego.
7. Przyzwyczajeniem– wiadomo. Jeśli coś znamy i stałe stosujemy, nie musimy zastanawiać się, główkować, trudzić. Po prostu wyciągamy rękę i już jest.

Jak wybrnąć z kręgu siedmiu determinant i przekuć je w zdrowe nawyki?

1.Cena– przede wszystkim, to że zamierzamy mało wydać, nie zmusza nas do kupowania tanich, nieodżywczych śmieci! Zapomnijmy o chipsach, batonikach- które owszem, mają niskie ceny, za to drogo kosztują nasze zdrowie. Zacznijmy kupować pełnowartościowe produkty- kasze, ryże, strączki – wybierając przy tym tańsze odpowiedniki ( marki własne sklepów sprzedają wciąż ten sam ryż brązowy czy kaszę gryczaną, tańsze jedynie dlatego, że nie stoi za nimi olbrzymi mechanizm komercyjny, koszty którego trzeba by do ceny reklamowanego produktu doliczyć). Owoce i warzywa kupujmy w dyskontach i na targach- poświęćmy trochę czasu, by znaleźć najtańsze w swojej okolicy źródła. Pamiętajmy przy tym, że sezonowość wpływa na cenę- w letnich miesiącach w dół spadają ceny arbuzów, malin, truskawek, w zimowych z kolei pomarańczy, bananów. I oczywiście szukajmy promocji!!
2.Łatwość dostępu– bazujmy na produktach mało przetworzonych. Wspomniane już kasze, ryż, warzywa- dostępne są w każdym sklepie. Lody Haagen Daaz czy słoik pulpecików wegańskich- już nie koniecznie. Wiadomo, zakup od czasu do czasu, gdy akurat mamy je pod ręką, nie zaszkodzi, ale raczej traktujmy je jako okazjonalne dodatki do menu. Żeby zdrowo jeść, wystarczą podstawowe ogólnodostępne  produkty.
3.Smakowitość– jeśli lubimy smak słodki, nie musimy wcale sięgać po liona czy Milkę. Popróbujmy różnych suszonych owoców- olbrzymia dawka słodyczy i jeszcze witaminy w pakiecie. Na pewno znajdziemy swoje ulubione, tylko nie zrażajmy się po pierwszej próbie. Jeśli nie przemawia to do nas, bo koniecznie potrzebujemy czekolady, spróbujmy przestawić się na gorzką- na początek tą o niższej zawartości kakao, z czasem na tą 85%- 90%kakao (może wydawać się nie zjadliwa, ale po jakimś czasie na pewno ją docenimy). Jeśli preferujemy  słone przekąski, chipsy nie muszą być numerem jeden. Poszukajmy idealnego dla siebie zamiennika- może będą to prażone pestki dyni, do których samodzielnie dodamy mieszankę przypraw, a może damy się ponieść i sami przygotujemy chipsy z marchewki, buraka. Dla bardziej wymagających i wygodnych istnieje dział ze zdrową żywnością, gdzie znaleźć można gotowe, zdrowe chipsy z suszonych warzyw lub inne smakołyki. Ale pamiętajmy – nie wszystko z etykietką “zdrowa żywność” ma rzeczywiście zdrowy skład, dlatego czytajmy etykiety!!!

  1. 4. Długi termin przydatności- to założenie nie zmusza nas do kupowania hermetycznie pakowanych, wysoko przetworzonych produktów z pszenicy, batoników, ciasteczek, czekoladek, zupek chińskich i innych “śmieciowych” produktów.

Dużo rozsądniejsze jest wypełnienie zamrażarki po brzegi: mrożonymi owocami, warzywami, gotowymi mieszankami, nawet gotowymi mrożonymi daniami na bazie warzyw i i ryżu/kaszy. Odgrzanie ich w garnku czy w piekarniku naprawdę nie jest skomplikowane i czasochłonne- a zdecydowanie zdrowsze.

Długo przechowywać można też suche nasiona, kasze, orzechy, owoce suszone- jeśli jesteśmy zabiegani, miejmy w szafie suchą czerwoną soczewicę której ugotowanie wymaga jedynie 12 minut ( notabene, można w czasie gotowania napisać kolejnego maila czy wykonać ważny telefon). Kasza kuskus jest jeszcze szybsza w przygotowaniu- zalać wrzątkiem i odczekać chwilkę- tyle samo zachodu, co przy zalewaniu mlekiem  wysoko przetworzonych, pełnych cukru płatków śniadaniowych- zgadnijmy, co lepiej wyjdzie na zdrowie?

Możemy poszukać też liofizowanych i suszonych owoców- dają się długo przechowywać, a przy tym łatwo zabrać je do pracy jako szybka przekąska. Jeśli wydaje nam się problematyczne przeczesywanie półek sklepowych w ich poszukiwaniu, skorzystajmy z dobrodziejstwa XXI wieku i kupcie je przez internet. Na pewno większy wybór i dostawa pod same drzwi.

Alternatywą, choć może mniej przeze mnie rekomendowaną, są też puszkowane warzywa- przy wilczym napadzie głodu fasolka z puszki (koniecznie przepłucz i przełóż do innego naczynia, jeśli nie planujesz zjeść całości) lepsza, niż pochłonięcie paczki krakersów.

  1. Łatwość przyrządzenia– wiele rad znalazło się już powyżej- gotowe mrożonki o zdrowym składzie (warzywa z kaszą bulgur,kuskusem lub ryżem; mrożone zupy z podanym przepisem przyrządzenia), od razu gotowe do spożycia bakalie. Prawda jednak jest taka, że łatwość zależy często od naszego nastawienia. Niczym trudnym jest przygotowanie sałatki owocowej- wystarczy pokroić i wymieszać kilka składników. Brak pojęcia, jak komponować? Kolejna prawda-często to bez znaczenia! Nie ma ścisłych wytycznych, po prostu wybierzmy kilka warzyw/owoców różniących się  kolorystycznie. Do sałatek warzywnych pamiętajmy zawsze o dodaniu jakiegoś źródła białka- fasolka,ciecierzyca, soczewica,nasiona słonecznika, orzechy. Tyle zasad. Nasze babcie i mamy, najlepsze kucharki świata, na pewno potwierdzą, że przeważnie ich pyszne sałatki powstawały z przypadku- użyły akurat to co w danym momencie miały w domu. Co do przypraw- jeśli brak nam doświadczenia, zacznijmy od podstawowych, soli i pieprzu. Na początku w małej ilości, łatwiej dodać drugą porcję niż odjąć od już przesolonego. Do sałatek owocowych można dorzucać cynamon czy kardamon. W warzywnych eksperymentować z bazylią, oregano, ziołami prowansalskimi, kminkiem, pietruszką, koperkiem-  na początku dosypujmy je osobno, żeby rozeznać się w tym, które nam smakują, a które mniej. Z czasem nabierzemy większej odwagi do eksperymentów.

Poza tym, internet pełen jest prostych przepisów. Jedną ze stron, jaką mogę Wam polecić, jest puszka.pl, gdzie nie tylko można wybrać według preferowanej kuchni (dieta bez ograniczeń, dieta lakto-wege, dieta wegańska), według  kategorii, ale też według składników.

6.Popularność– zanim kolejny raz sięgniemy po “popularnego” snickersa, spójrzmy na Instagrama- owoce, warzywa są już chyba bardziej popularne! Chcemy jeść jak celebryci? Zauważmy, że wielu z celebrytów zaczęło sięgać po zdrowe przekąski!

  1. Przyzwyczajenie– to chyba najtrudniejsza  do modyfikacji determinanta, ponieważ jeżeli z przyzwyczajenia wybieramy niezdrowe produkty…musimy zmienić przyzwyczajenia na nowe. Wyróbmy sobie nawyk kupowania zdrowej żywności- wiem, wiem, na początku będzie trudno. Ale! Uwierzcie, za rok z przyzwyczajenia włożymy do koszyka kiść bananów i paczkę niesolonych orzeszków, a dział ze słodyczami i tuczącymi przekąskami z przyzwyczajenia..ominiemy!

Nie będzie łatwo…ale warto spróbować. Po kolei, małymi kroczkami. Zacznijcie od zmiany jednego, a potem punktu po punkcie! Od czego Wy zaczynacie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *